Marcelek właśnie zakończył leczenie nowotworu w USA. Rezonans kręgosłupa i główki nic nie wykazał. Chłopiec może wracać do domu

Marcelek właśnie zakończył leczenie nowotworu w USA. Rezonans kręgosłupa i główki nic nie wykazał. Chłopiec może wracać do domu, choć w obecnej sytuacji nie jest to takie proste.

| POLECANE – Dramat. Nadia żyje w piekle bólu! Walczymy z czasem i błagamy o ratunek!

Mały mieszkaniec Krotoszyna ma obecnie 14 miesięcy. W połowie listopada rodzice usłyszeli straszne informacje. Ich jedyny syn jest poważnie chory. Diagnoza brzmiała jak wyrok – medulloblastoma, nowotwór, guz mózgu. W Polsce lekarze proponowali tylko chemię, którą dziecko cały czas przyjmowało, jednak było pewne, że to nie wyleczy Marcelka. Zrozpaczeni rodzice zaczęli szukać ratunku na całym świecie i pojawiło się światełko w tunelu – leczenie w USA. Koszty leczenia przerosły możliwości finansowe rodziców. Dlatego postanowili poprosić o pomoc. Dzięki wsparciu wielu osób dobrej woli udało się zebrać ogromne pieniądze i chłopiec wraz z rodzicami mógł wyjechać do USA.

Leczenie trwało kilka miesięcy, ale właśnie nadeszły wspaniałe informacje. Marcelek jest zdrowy. Mój wczorajszy rezonans kręgosłupa i główki wykazał, że jestem CZYŚCIUTEŃKI! Lekarze są pod ogromnym wrażeniem jak silnym dzieckiem jestem i z jaką determinacją przechodziłem każdy kolejny etap leczenia, a przy tym nie tracąc uśmiechu! – napisali na portalu społecznościowym rodzice chłopca, za każdym razem podkreślając swoja wdzięczność za ogromne wsparcie, jakie dostali od wielu osób.

| POLECANE – Zarzuty korupcyjne w związku z rozliczeniem usług świadczonych dla wojska 

W poniedziałek chłopiec będzie miał jeszcze kontrolny pomiar parametrów krwi, później konsultacje i jeśli wszystko się powiedzie możliwy będzie powrót do domu, jednak obecnie nie jest to takie proste. Między innymi z powodu koronawirusa. Rodzice obawiają się o bezpieczeństwo chłopca, dlatego będą zabiegać o rządowy samolot. Mamy nadzieje, że chociaż w ten sposób nasze państwo będzie skłonne nam pomoc.. pieniążki już zbieraliśmy na własna rękę – może chociaż postarają się o bezpieczny lot dla swojego dzielnego obywatela – piszą rodzice Marcelka.

Mały Marcel – wielki guz.