Pogarsza się stan skatowanego 8-letniego Kamilka

Już ponad miesiąc w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka im. św. Jana Pawła II w Katowicach przebywa skatowany w Częstochowie 8-letni Kamil, który cały czas jest utrzymywany w śpiączce farmakologicznej. Niestety stan chłopca się pogarsza.

Od chwili gdy Kamil trafił do szpitala, lekarze walczą o jego życie. Od początku stan był bardzo ciężki, ale stabilny, a przed tygodniem pojawiła się informacja, że lekarze rozważają przygotowanie do procedury związanej z wybudzeniem go ze śpiączki. Przed rozpoczęciem długiego weekendu poinformowano jednak, że na razie nie będzie to możliwe, bo postępuje u niego choroba oparzeniowa, ponadto ostra niewydolność oddechowa, a także rozwija się ciężkie zakażenie całego organizmu. Konieczne okazało się wprowadzenie zaawansowanych procedur medycznych, chłopiec ma zapewnione wspomaganie krążenia i pozaustrojowe natlenianie krwi, dzięki podłączeniu do aparatury ECMO.

O sprawie informowaliśmy przed miesiącem, na początku kwietnia, gdy jego przyrodnia siostra przekazała nam szereg informacji o dramacie chłopca. Matka i jego ojczym zostali zatrzymani. Mężczyzna usłyszał zarzuty m.in. usiłowania zabójstwa dziecka i znęcania się ze szczególnym okrucieństwem. Dawid B. przyznał się do popełnienia przestępstw. Matce prokuratura zarzuciła narażanie dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia, a także udzielenie pomocy mężowi w znęcaniu się nad chłopcem poprzez brak reakcji na zachowania męża. Również przyznała się do popełnienia przestępstw i złożyła wyjaśnienia w sprawie twierdząc, że nie pomogła dziecku, bo bała się męża.

Sąd podjął decyzję o tymczasowym, trzymiesięcznym areszcie zarówno dla 35-latki, jak i jej 27-letniego partnera. W dalszym postępowaniu zarzuty przedstawiono również 45-letniej Anecie J. – ciotce chłopca, a także jej mężowi. W mieszkaniu socjalnym przy Kosynierskiej w Częstochowie mieszkały obie rodziny – matka chłopca Magdalena B. wraz z mężem Dawidem B. i dziećmi oraz jej siostra Aneta J. z mężem i dziećmi. Prokurator zarzucił im, że nie udzielili pomocy ośmiolatkowi, mimo że był w stanie, który zagrażał jego życiu. Nikt z nich nie zareagował na zachowanie Dawida B., ani nie wezwał też pomocy medycznej do dziecka.

Aneta J. i jej mąż nie przyznali się do winy. Prokurator zastosował wobec nich dozór policji. Zarówno kobiecie, jak i mężczyźnie grozi do trzech lat więzienia.

Część z sześciorga dzieci Magdaleny B., trafiło do pieczy zastępczej, inne do placówki opiekuńczo-wychowawczej.

 

Źródło dzięki współpracy z portalem Klobucka.pl

Poprzedni artykułŚmiertelne potrącenie przez pociąg w Skałowie. Nie żyje mężczyzna
Następny artykułChciała uniknąć zderzenia z psem. Doszło do wypadku (zdjęcia)