Reklama Toyota

Śmiertelny błąd dyspozytorki? Odmówiła wysłania pogotowia

– Tak tej sprawy nie zostawimy – mówi syn zmarłej mieszkanki gminy Krzywiń. Do 83-latki dwukrotnie była wzywana karetka pogotowia, ale dyspozytorka z Centrum Powiadamiania Ratunkowego odmówiła wysłania ratowników. Seniorka w końcu trafiła do lecznicy, ale jej stan był już krytyczny. Zmarła kilkanaście godzin później. Sprawę bada leszczyńska prokuratura.

Choć

do tej tragedii doszło w październiku zeszłego roku, to rodzina dopiero teraz zdecydowała się o niej opowiedzieć. Kobieta chorowała na cukrzycę i miażdżycę. Pewnej nocy bardzo źle się czuła i cały czas musiała chodzić do toalety. Mąż, z którym mieszkała, po raz pierwszy zadzwonił około godz. 5.00 rano na numer 112. Miał usłyszeć od dyspozytorki, że jeśli występuje kontakt z żoną, to nie ma podstaw do wysłania karetki.
Tata zadzwonił jeszcze raz dwie godziny później, bo już stan mamy był coraz gorszy. Kontakt z nią był coraz bardziej ograniczony, a do tego wyszły jej jakieś plamy na skórze – mówi pan Arkadiusz.
Dyspozytorka jednak ponownie odmówiła wysłania karetki. Wkrótce do tej samej kobiety dodzwonił się syn. On również usłyszał, że jeśli występuje nawet ograniczony kontakt z pacjentką, to nie ma obowiązku wysłania karetki.
Po godz. 10.00 udało się skontaktować z lekarzem rodzinnym. Ten, gdy usłyszał o objawach, od razu stwierdził hiperglikemię. Kazał natychmiast dzwonić po karetkę, ale słysząc o wcześniejszych problemach, na numer 999.
– Karetka przyjechała, ale jak zobaczyli mamę to powiedzieli, że stan jest krytyczny. Na drugi dzień rano, koło godz. 9.00 mama zmarła w kościańskim szpitalu. Stwierdziliśmy, że nie możemy tak tej sprawy zostawić. Gdyby ta pomoc przyszła niezwłocznie być może byłaby szansa na uratowanie życia. Długo się zastanawialiśmy co zrobić, aż w końcu zgłosiliśmy sprawę na policję o nieumyślne spowodowanie śmierci. Walczymy o to, aby nikogo więcej taka sytuacja nie spotkała – zaznacza nasz rozmówca.
Leszczyńska prokuratura bada sprawę pod kątem narażenia życia lub zdrowia przez osoby, na których ciążył obowiązek opieki nad pokrzywdzoną, czyli dyspozytora z CPR oraz osoby sprawujące nad nią opiekę medyczną.
– Wykonano szereg czynności procesowych, przesłuchano świadków, uzyskano dość szeroką dokumentację medyczną i aktualnie jesteśmy na etapie uzyskania możliwości opiniowania przez biegłych z zakładu medycyny sądowej – powiedział nam Przemysław Grześkowiak, szef Prokuratury Rejonowej w Lesznie.
Biegli ocenią sprawę pod kątem prawidłowości działań medycznych. Potem podjęta zostanie decyzja o postawieniu zarzutów i skierowaniu sprawy do sądu lub umorzeniu postępowania.
Źródło. Radio Elka Leszno
Poprzedni artykułMakabryczny wypadek. 4-letnia siostra przejechała ładowarką 2-latkę. Dziecko jest w szpitalu
Następny artykułRenault Scenic spłonął doszczętnie (ZDJĘCIA)